28 maj 2015
No to przed siebie
2 maj 2015
Zdjęcia z ferii w UK
9 kwi 2015
Moje pierwsze jazdy!
Hej!
Ostatnio długo nie pisałam i pewnie nawet nie wspomniałam o tym, że jakiś czas temu zapisałam się na kurs prawa jazdy. Lekcje teoretyczne zleciały szybko w dwa tygodnie i dzisiaj nadszedł ten pamiętny dzień kiedy to pierwszy raz samodzielnie odpaliłam silnik i wcisnęłam pedał gazu. Nie odczuwałam aż tak dużego strachu do momentu gdy na placu manewrowym instruktorka kazała mi przekręcić kluczyk w stacyjce.
Moje nastawienie jednak było pozytywne i poleciałam 'na żywioł'. Po okrążeniu kilkurkotnie placu i wykonaniu podstawowych manewrów usłyszałam od Oli polecenie, że teraz mam wyjechać na miasto. Byłam nieco zestresowana a mimo to nie poszło mi źle. Usłyszałam nawet pochwałę, że jak na pierwszy raz było bardzo dobrze. Co nie zmienia faktu, że samochód zgasnął mi trzykrotnie. Wiem, że popełniłam wiele błędów jednak sytuacja była opanowana i wyciągnę wnioski na piątkowe jazdy. Chciałam bardzo upamiętnić ten w pewnym stopniu mały 'przełom' w moim życiu. Jestem nastawiona pozytywnie i mam nadzieję,że z każdym przejechanym kilometrem będzie mi szło coraz lepiej.
21 mar 2015
Emocje przed jutrem!
4 mar 2015
Ferie w UK - pierwszy raz za granicą
Witam !
Jak zwykle opóźnione, jednak teraz jestem chora i jako, że siedzę w domu i nie mam nic do roboty to postanowiłam zdać relację z moich cudownych ferii, żeby mieć je utrwalone na blogu raz na zawsze.
Planowaliśmy ten wyjazd już kilka miesięcy wcześniej. Kupiliśmy nawet bilety lotnicze w obydwie strony. Jednak data 5 lutego wydawała mi się bardzo odległa. Do czasu, aż nie zaczęły się ferie i tygodnie oczekiwań zamieniły się w dni a potem godziny. Nigdy wcześniej nie byłam za granicą, nawet u naszych południowych sąsiadów, więc było to dla mnie ogromne przeżycie. Niezwykłości tego wyjazdu dodawał fakt, że pierwszy raz miałam polecieć samolotem oraz to, że leciałam tam tylko z Kamilem.
5.02.2015
| |
| Niesamowite uczucie i widoki ! |
5 lut 2015
Ferie 2015
Mam kilka zaległych postów, ale jak to ja ostatnimi czasy-"kiedyś" je nadrobię. Póki co chcę Was powiadomić o tym co u mnie słychać.
Minęło już kilka dni moich ferii. Weekend minął spokojnie, w poniedziałek do południa miałam 3 godzinny trening, który w sumie był bardzo przyjemny. Wczoraj do południa byłam na kursie projektowania w programie AutoCAD, który jest jednym z najpopularniejszych programów komputerowych używanych przy projektach architektonicznych i inżynierskich. Nauczyłam się w sumie dość dużo jak na kilka godzin które tam spędziliśmy i spodobało mi się to. Żałuję, że nie lubię i nie umiem matmy, bo może wtedy wybrałabym w liceum mat-fiz i poszła na jakąś inżynierię. W sumie fajna praca, bo ja jestem perfekcjonistką, a do tego wolę pracować sama w skupieniu także to byłaby praca dla mnie, no ale życie potoczyło się inaczej, jestem na bio-chemie, choć i tak nie idę na studia związane z biologią i chemią. Tak to już jest jak się jest zagubionym i podejmuje się ważne decyzje nie znając do końca własnego JA.
No ale nie o tym miałam pisać tylko o moich feriach. Po wcześniej wspomnianym kursie udałam się z Olą i Ciurką do kina na "Pingwiny z Madagaskaru". Naprawdę fajna bajka, teksty śmieszne i czasem dające do myślenia i ogólnie jestem na tak.
No a jakie plany na kolejne dni ferii ? Na pewno jakimś cudem muszę przeczytać "Lalkę" i nie byłoby to takim problemem, gdyby nie fakt, że od jutra do przyszłej środy nie będzie mnie w domu. Nie będzie mnie nawet w kraju. Dlaczego ? A no dlatego, że właśnie jutro zaczną się spełniać moje marzenia.
Lecę jutro do Anglii. TAK, TAK TAK ! Jestem totalnie podekscytowana, nie jestem też tego póki co całkiem świadoma, a temu wszystkiemu dodatkowo towarzyszy lekki strach. Kamil zabiera mnie tak jak obiecał parę lat temu do Anglii, wliczając w to Londyn. Między nami były "zawirowania" więc powątpiewałam w to, że się to kiedykolwiek uda. Na szczęście los i miłość tak nami pokierowała, że jesteśmy razem i jutro o 15 wzniesiemy się nad ziemię.
Lecimy na 6 dni. Bardzo stresuje się lotem, bo nigdy nie leciałam- ba! - nawet nigdy nie byłam za granicą, nawet na Słowacji czy w Czechach mimo, że to tak niedaleko. No ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Nie dość, że pierwszy raz będę lecieć samolotem, do tego pierwszy raz za granicą, zobaczę też Londyn, pierwszy raz znajdę się w środowisku które będzie posługiwać się innym językiem niż ja a do tego też czeka mnie kilka innych atrakcji które będę robić pierwszy raz.
Jestem totalnie podekscytowana. Nie mogę się doczekać aż wzniesiemy się nad ziemię, pewnie porobię zdjęcia przez okno samolotu bo już umówiłam się z Kamilem, że ja siadam pod oknem. Potem wysiądziemy na lotnisku w Londynie, skąd razem z bratem Kamila pojedziemy do jego miejsca zamieszkania, a przez te 6 dni również naszego. Będzie wspaniale. Będę robić zdjęcia wszystkiego znając mnie, i telefonem i aparatem i w ogóle jedna wielka ekscytacja.
Boje się lotu.. Całe dzieciństwo oglądałam programy na Discovery i National Geographic o katastrofach lotniczych jednak muszę być dobrej myśli i oddać się pod opiekę "tam u góry".
Teraz kładę się do łóżka, bo pewnie z podniecenia i nadmiaru emocji ciężej będzie mi zasnąć. W miarę możliwości postaram się pisać posty wieczorami w Anglii, żeby wszystkie szczegóły poszczególnych dni mieć zapisane tutaj, bo jak wrócę to połowy nie zapamiętam. Oprócz tego pewnie na moim Instagramie będę coś wrzucać w miarę możliwości. Nie chcę zbyt siedzieć w internecie tylko zwiedzać i się cudownie bawić z moim ukochanym, ale też moja natura "dokumentatora" mi na to całkowicie nie pozwoli, i nawet bez aprobaty Kamila raz za czas wrzucę gdzieś jakieś zdjęcie czy coś. Lubię mieć utrwalone wszystkie chwile i tyle no.
Teraz życzę wszystkim dobrej nocy, i udanych ferii lub przyjemnego chodzenia do szkoły.
28 sty 2015
Studniówka 2015
Witam. Znów mam duże zaległości, i będę starała się je jakoś nadrobić.
10go stycznia mój chłopak miał studniówkę. Była to pierwsza tego typu impreza w której brałam udział, i stresowałam się chyba bardziej niż Kamil mimo, że to on był ważniekszy na studniówce swojego liceum niż ja jako gość.
Już miesiąc wcześniej miałam kupioną sukienkę. Przybyliśmy na salę godzinę wcześniej bo Kamil musiał coś ogarnąć.
Miałam na sobie czerwoną krótką sukienkę i czarne czółenka, Kamil czerwony krawat do 'kompletu' i klasyczny garnitur. Mama pomogła mi przy fryzurze i dzięki temu miałam fajniutkie loczki.
Na początku była część oficjalna- prezentacje klas z różnymi śmiesznymi zdjęciami i poprzedzający je polonez. Klasa Kamila tańczyła jako druga.
Bardzo się stresowałam tym polonezem, że się pomylę albo potknę, jednak nic takiego się nie stało a polonez wyszedł naprawdę dobrze.
Nie będę opisywać całej zabawy bo jaki w tym sens. Powiem tylko tyle, że bawiłam się cudownie, wytańczyliśmy się z Kamilem do białego rana tak, że nogi odmawiały mi posłuszeństwa ze zmęczenia i ogólnie było świetnie bo wszyscy się bawili.
Muzyki dostarczał nam zespół który był naprawdę fajny, muzyka na żywo jest super! Jedzenie było, średnie ale zrekompensowała je fontanna z czekolady i maczane w niej owoce. Dodatkową atrakcją była też fotobudka.
Ciekawi mnie jak będzie wyglądać moja studniówka. Jeszcze nie wiem czy wolę długą czy krótką sukienkę ale mam dużo czasu. Bardziej ciekawi mnie czy też będziemy się tak dobrze bawić 'u mnie'.
A teraz wrzucam kilka zdjęć :)
4 sty 2015
Krótki spacer z Ciurką
To mój pierwszy post w tym nowym roku, zwlekam z jeszcze jednym ale wszystko nadrobię.
Póki co chcę wspomnieć o moim dzisiejszym krótkim wypadzie do Ciurki. Tak się złożyło, że pojechałam jej oddać zeszyty i przy okazji poszłyśmy się przejść. Świeciło bardzo ładne słoneczko, a przy tym świeciło słońce dlatego z chęcią wzięłam swój aparat żeby być może złapać jakąś ciekawą okazję na zdjęcie. Przy okazji pogadałyśmy trochę z Ciurką, ostatnio nasz kontakt osłabł, ale jako moje postanowienie noworoczne chcę go odnowić, bo naprawdę zależy mi na utrzymaniu naszej przyjaźni.
W drodze powrotnej, jak szłam na przystanek byłam oszołomiona pogodą. Była ona dla mnie tak niesamowita, choć tak naprawdę nie jestem do końca pewna czemu. Może dlatego, że z jednej strony niebo było jasne, pomarańczowe, a z drugiej strony ciemne, prawie czarne. Do tego wszystkiego panująca wszędzie wokół cisza i świeża warstwa śniegu która "sparaliżowała" okolicę. Wisienką na torcie tych niesamowitych okoliczności był księżyc, który był widoczny bardzo dobrze, w całej swojej okazałości.
A teraz nie rozpisuje się już więcej bo wedle postanowienia noworocznego staram się chodzić wcześniej spać, i tak oto z godziny 3-4 tak jak wczoraj przerzucam się na 23-24. Jest progres, a to dopiero początek !
31 gru 2014
Podsumowanie 2014
Ale teraz czas podsumować minione 12 miesięcy, zaczynamy !
Styczeń
Lipiec
Zaczęłam oglądać Grę o Tron. Duża dawka adrenaliny i strachu została mi dostarczona przez kolegów w opuszczonym składzie broni-tunelu, jaki znajduje się na terenie naszego miasta. Byłam też z Ciurką na Festiwalu Energii i bawiłam się dość dobrze ale to ze względu na organizację festiwalu.
SierpieńNajważniejszym wydarzeniem tych wakacji był przyjazd Klaudii którą poznałam prawie 4 lata temu przez bloggera i z którą od tamtego czasu bardzo blisko się przyjaźnię. Spędziłyśmy u mnie cudowny tydzień razem. Potem byłam na pewnym spacerze, który wspominam dobrze, jednak był on zbędnym "kawałkiem" mojego życia bo nic takiego nie zmienił. Zdobyłam także przy pomocy Susan z USA(z którą utrzymuję stały kontakt) autograf Mads'a Mikkelsen'a, co było dla mnie takim dość ważnym momentem choćby ze względu na fakt, że jest to dla mnie symbol tego, że wszystko jest możliwe.
Wrzesień
Grudzień
11 gru 2014
Mam dość.. Dajcie święta
Zwlekam z postem o szkolnym Talent Show.
Zwlekam z postami i zadbaniem o bloga.
Przepraszam, że mnie tu nie ma.
Przepraszam was a siebie samą przede wszystkim.
Mam dość szkoły, nieposiadania ani chwili dla siebie, braku organizacji, mojego lenistwa, "ułomności" pod względem nauki ostatnio. Mam dość tych ocen, szkoły, kartkówek. Mam dość tego, że wygląda to u mnie tak źle, mimo że nie podoba mi się to ani trochę.
Wpadnę znowu pewnie w święta, jak będzie trochę czasu.


