21 mar 2015

Emocje przed jutrem!

Witam. Jeszcze nie dokończyłam postów z UK, za co muszę się niezwłocznie wziąć jednak póki co chcę tylko wtrącić wątek teraźniejszy i napisać parę słów od siebie. Ostatnie dni mijały pod znakiem nauki i treningów. Prawie w ogóle czasu dla siebie, ledwo się z wszystkim wyrabiałam jednak mimo wszystko lubię mieć tak "zawalony" i zorganizowany czas. A to wszystko dlatego, że do nauki i treningów dwa razy w tygodniu doszło mi wiele więcej treningów. W sobotę i niedzielę miałyśmy trzygodzinne treningi z naprawdę ostrym wyciskiem. W poniedziałek doszedł jeszcze jeden dodatkowy trening takiej samej długości. Wszystkie te dodatkowe działania miały na celu ogarnięcie do końca układu i przygotowanie mojego kochanego Digerido do jutrzejszego festiwalu Word Dance, który jest bardzo ważny dla nas jak nawet i nie najważniejszy. Jest parę rzeczy które nie są idealne, przysłowiowe kłody pod nogi bardzo niewielkie ale jednak są. Mimo to wcale się nie zniechęcamy. Ja jestem już cała nabuzowana emocjami, od wczoraj nie myślę o niczym innym. Jestem dobrej myśli. Naprawdę dam z siebie wszystko. A teraz idę spać, dobranoc !

4 mar 2015

Ferie w UK - pierwszy raz za granicą



Witam !

Jak zwykle opóźnione, jednak teraz jestem chora i jako, że siedzę w domu i nie mam nic do roboty to postanowiłam zdać relację z moich cudownych ferii, żeby mieć je utrwalone na blogu raz na zawsze.

Planowaliśmy ten wyjazd już kilka miesięcy wcześniej. Kupiliśmy nawet bilety lotnicze w obydwie strony. Jednak data 5 lutego wydawała mi się bardzo odległa. Do czasu, aż nie zaczęły się ferie i tygodnie oczekiwań zamieniły się w dni a potem godziny. Nigdy wcześniej nie byłam za granicą, nawet u naszych południowych sąsiadów, więc było to dla mnie ogromne przeżycie. Niezwykłości tego wyjazdu dodawał fakt, że pierwszy raz miałam polecieć samolotem oraz to, że leciałam tam tylko z Kamilem.

5.02.2015

W końcu nadszedł ten dzień. Rano sprawdziłam jeszcze raz czy na pewno wszystko spakowałam. Potem podjechaliśmy po Kamila no i ruszyliśmy w drogę na lotnisko. Mimo wszystko nie tak prosto tam trafić po raz pierwszy, ale jakoś znaki i GPS nas doprowadziły. O 14:55 mieliśmy wylot, ale musieliśmy być wcześniej. Pożegnaliśmy się z moją mamą i bratem i poszliśmy na odprawę, którą przeszliśmy bezproblemowo. Potem zostało już tylko czekać w strefie bezcłowej na nasz samolot. 

Jak się okazało przyleciał z półgodzinnym opóźnieniem z UK, no i jeszcze troszkę czasu zajęły sprawy techniczne. Jednak w końcu się doczekałam i wsiedliśmy do samolotu. Chciałam siedzieć przy oknie, żeby wszystko widzieć, jednak miałam takiego pecha, że siedzenie przydzielone dla mnie znajdowało się w miejscu w którym akurat nie ma okna. Mimo to jakoś dałam radę widzieć co dzieje się za oknem bo okno które było za mną trochę "zachodziło"  na moje miejsce. 

Byłam mocno zestresowana i do końca nie wiedziałam czego się spodziewać. Gdy tylko poczułam, że samolot zawraca na płycie lotniska i zaczyna się rozpędzać - chwyciłam Kamila baaardzo mocno za rękę (niechcący wbijając mu przy tym paznokcie). Sam moment wznoszenia się nie okazał się taki zły, trochę jak na kolejce górskiej gdy żołądek podchodzi do gardła. Lot przebiegał spokojnie, ja też już opanowałam emocje. Jeszcze tylko dwa razy byłam trochę przestraszona i zaciekawiona - raz gdy kazano zapiąć pasy bo mogły wystąpić turbulencje, a drugi raz przy lądowaniu. Mimo wszystko żadnych turbulencji nie było a "siadanie" samolotu na brytyjskiej ziemii nie było wcale nieprzyjemne. I takim oto sposobem po dwóch godzinach lotu byłam już w Wielkiej Brytanii !

     
Niesamowite uczucie i widoki !
Stansted Airport 
Pierwszym co zwróciło moją uwagę była pogoda, a mianowicie brak śniegu, który widziałam jeszcze kilka godzin wcześniej w Polsce. Następnie już na lotnisku usłyszałam i zobaczyłam wszędzie wokoło nie swój język. W sumie przecież to tak oczywiste, jednak będąc pierwszy raz za granicą przez chwilę musiałam się przyzwyczaić, że to naprawdę Anglia i że nie śnię. Chwilę na lotnisku czekaliśmy na brata Kamila- Łukasza, który po nas przyjechał od razu po pracy. Było już popołudnie i chcieliśmy się dostać do domu jak najszybciej i coś zjeść więc wsiedliśmy do pociągu i jeszcze godzinę jechaliśmy pociągiem do Peterborough. 

Po dojechaniu do naszego "tymczasowego" miejsca pobytu wzięliśmy taksówkę która podwiozła nas pod dom. Tam czekała już na nas kolacja przygotowana przez współlokatora Łukasza czyli Marcina. Byliśmy głodni i zmęczeni więc zjedliśmy ze smakiem i wdzięcznością, potem się rozpakowaliśmy, i wieczór minął tak jakoś na spokojnie. Siedzieliśmy sobie w czwórkę w salonie i próbowaliśmy ogarnąć zasady gry planszowej "Gra o Tron" ale okazało się to trudnym zadaniem.

Tak minął pierwszy, bardzo emocjonujący dzień w Anglii :) 

5 lut 2015

Ferie 2015

Witam !

Mam kilka zaległych postów, ale jak to ja ostatnimi czasy-"kiedyś" je nadrobię. Póki co chcę Was powiadomić o tym co u mnie słychać.

Minęło już kilka dni moich ferii. Weekend minął spokojnie, w poniedziałek do południa miałam 3 godzinny trening, który w sumie był bardzo przyjemny. Wczoraj do południa byłam na kursie projektowania w programie AutoCAD, który jest jednym z najpopularniejszych programów komputerowych używanych przy projektach architektonicznych i inżynierskich. Nauczyłam się w sumie dość dużo jak na kilka godzin które tam spędziliśmy i spodobało mi się to. Żałuję, że nie lubię i nie umiem matmy, bo może wtedy wybrałabym w liceum mat-fiz i poszła na jakąś inżynierię. W sumie fajna praca, bo ja jestem perfekcjonistką, a do tego wolę pracować sama w skupieniu także to byłaby praca dla mnie, no ale życie potoczyło się inaczej, jestem na bio-chemie, choć i tak nie idę na studia związane z biologią i chemią. Tak to już jest jak się jest zagubionym i podejmuje się ważne decyzje nie znając do końca własnego JA.

No ale nie o tym miałam pisać tylko o moich feriach. Po wcześniej wspomnianym kursie udałam się z Olą i Ciurką do kina na "Pingwiny z Madagaskaru". Naprawdę fajna bajka, teksty śmieszne i czasem dające do myślenia i ogólnie jestem na tak.

No a jakie plany na kolejne dni ferii ? Na pewno jakimś cudem muszę przeczytać "Lalkę" i nie byłoby to takim problemem, gdyby nie fakt, że od jutra do przyszłej środy nie będzie mnie w domu. Nie będzie mnie nawet w kraju. Dlaczego ? A no dlatego, że właśnie jutro zaczną się spełniać moje marzenia.

Lecę jutro do Anglii. TAK, TAK TAK ! Jestem totalnie podekscytowana, nie jestem też tego póki co całkiem świadoma, a temu wszystkiemu dodatkowo towarzyszy lekki strach. Kamil zabiera mnie tak jak obiecał parę lat temu do Anglii, wliczając w to Londyn. Między nami były "zawirowania" więc powątpiewałam w to, że się to kiedykolwiek uda. Na szczęście los i miłość tak nami pokierowała, że jesteśmy razem i jutro o 15 wzniesiemy się nad ziemię.

Lecimy na 6 dni. Bardzo stresuje się lotem, bo nigdy nie leciałam- ba! - nawet nigdy nie byłam za granicą, nawet na Słowacji czy w Czechach mimo, że to tak niedaleko. No ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Nie dość, że pierwszy raz będę lecieć samolotem, do tego pierwszy raz za granicą, zobaczę też Londyn, pierwszy raz znajdę się w środowisku które będzie posługiwać się innym językiem niż ja a do tego też czeka mnie kilka innych atrakcji które będę robić pierwszy raz.

Jestem totalnie podekscytowana. Nie mogę się doczekać aż wzniesiemy się nad ziemię, pewnie porobię zdjęcia przez okno samolotu bo już umówiłam się  z Kamilem, że ja siadam pod oknem. Potem wysiądziemy na lotnisku w Londynie, skąd razem z bratem Kamila pojedziemy do jego miejsca zamieszkania, a przez te 6 dni również naszego. Będzie wspaniale. Będę robić zdjęcia wszystkiego znając mnie, i telefonem i aparatem i w ogóle jedna wielka ekscytacja.

Boje się lotu.. Całe dzieciństwo oglądałam programy na Discovery i National Geographic o katastrofach lotniczych jednak muszę być dobrej myśli i oddać się pod opiekę "tam u góry".

Teraz kładę się do łóżka, bo pewnie z podniecenia i nadmiaru emocji ciężej będzie mi zasnąć. W miarę możliwości postaram się pisać posty wieczorami w Anglii, żeby wszystkie szczegóły poszczególnych dni mieć zapisane tutaj, bo jak wrócę to połowy nie zapamiętam. Oprócz tego pewnie na moim Instagramie będę coś wrzucać w miarę możliwości. Nie chcę zbyt siedzieć w internecie tylko zwiedzać i się cudownie bawić z moim ukochanym, ale też moja natura "dokumentatora" mi na to całkowicie nie pozwoli, i nawet bez aprobaty Kamila raz za czas wrzucę gdzieś jakieś zdjęcie czy coś. Lubię mieć utrwalone wszystkie chwile i tyle no.

Teraz życzę wszystkim dobrej nocy, i udanych ferii lub przyjemnego chodzenia do szkoły.

28 sty 2015

Studniówka 2015

Witam. Znów mam duże zaległości, i będę starała się je jakoś nadrobić.

10go stycznia mój chłopak miał studniówkę. Była to pierwsza tego typu impreza w której brałam udział, i stresowałam się chyba bardziej niż Kamil mimo, że to on był ważniekszy na studniówce swojego liceum niż ja jako gość.

Już miesiąc wcześniej miałam kupioną sukienkę. Przybyliśmy na salę godzinę wcześniej bo Kamil musiał coś ogarnąć.

Miałam na sobie czerwoną krótką sukienkę i czarne czółenka, Kamil czerwony krawat do 'kompletu' i klasyczny garnitur. Mama pomogła mi przy fryzurze i dzięki temu miałam fajniutkie loczki.

Na początku była część oficjalna- prezentacje klas z różnymi śmiesznymi zdjęciami i poprzedzający je polonez. Klasa Kamila tańczyła jako druga.

Bardzo się stresowałam tym polonezem, że się pomylę albo potknę, jednak nic takiego się nie stało a polonez wyszedł naprawdę dobrze.

Nie będę opisywać całej zabawy bo jaki w tym sens. Powiem tylko tyle, że bawiłam się cudownie, wytańczyliśmy się z Kamilem do białego rana tak, że nogi odmawiały mi posłuszeństwa ze zmęczenia i ogólnie było świetnie bo wszyscy się bawili.

Muzyki dostarczał nam zespół który był naprawdę fajny, muzyka na żywo jest super! Jedzenie było, średnie ale zrekompensowała je fontanna z czekolady i maczane w niej owoce. Dodatkową atrakcją była też fotobudka.

Ciekawi mnie jak będzie wyglądać moja studniówka. Jeszcze nie wiem czy wolę długą czy krótką sukienkę ale mam dużo czasu. Bardziej ciekawi mnie czy też będziemy się tak dobrze bawić 'u mnie'.

A teraz wrzucam kilka zdjęć :)

4 sty 2015

Krótki spacer z Ciurką

Witam !

To mój pierwszy post w tym nowym roku, zwlekam z jeszcze jednym ale wszystko nadrobię.
Póki co chcę wspomnieć o moim dzisiejszym krótkim wypadzie do Ciurki. Tak się złożyło, że pojechałam jej oddać zeszyty i przy okazji poszłyśmy się przejść. Świeciło bardzo ładne słoneczko, a przy tym świeciło słońce dlatego z chęcią wzięłam swój aparat żeby być może złapać jakąś ciekawą okazję na zdjęcie. Przy okazji pogadałyśmy trochę z Ciurką, ostatnio nasz kontakt osłabł, ale jako moje postanowienie noworoczne chcę go odnowić, bo naprawdę zależy mi na utrzymaniu naszej przyjaźni.

W drodze powrotnej, jak szłam na przystanek byłam oszołomiona pogodą. Była ona dla mnie tak niesamowita, choć tak naprawdę nie jestem do końca pewna czemu. Może dlatego, że z jednej strony niebo było jasne, pomarańczowe, a z drugiej strony ciemne, prawie czarne. Do tego wszystkiego panująca wszędzie wokół cisza i świeża warstwa śniegu która "sparaliżowała" okolicę. Wisienką na torcie tych niesamowitych okoliczności był księżyc, który był widoczny bardzo dobrze, w całej swojej okazałości.

A teraz nie rozpisuje się już więcej bo wedle postanowienia noworocznego staram się chodzić wcześniej spać, i tak oto z godziny 3-4 tak jak wczoraj przerzucam się na 23-24. Jest progres, a to dopiero początek !





31 gru 2014

Podsumowanie 2014

To już dziś, ostatni dzień roku, kończący pewien etap i zaczynający kolejny. W tym roku te zmiany i rozpoczęcie "nowego rozdziału" od jutra jest dla mnie szczególnie odczuwalne, bo ten nadchodzący rok niesie ze sobą wiele nowości, wyzwań a także ważnych momentów.

Ale teraz czas podsumować minione 12 miesięcy, zaczynamy !

Styczeń 
Sylwestra spędziłam z Kamilem u jego znajomych. Jednym z ważniejszych wydarzeń było to, że dostałam od chrzestnego jego używaną lustrzankę - Canon EOS 350D. Byłam na pierwszych zajęciach fotograficznych w MDK i na sesji zdjęciowej z Adą. Zaczęłam też oglądać serial Hannibal i "przepadłam na zawsze" w miłości do tej właśnie produkcji. 

Luty
Przyleciał do nas ks.Andrzej w odwiedziny po pół roku studiowania w Rzymie. Byłam z Adą i jej bratem na zakupach i dowiedziałam się, że mam smutną twarz. Brałąm też udział w nocy filmowej organizowanej przez ludzi z naszej "ekipy ks. Andrzeja".

Marzec
 Byłam pierwszy raz w Warszawie z bratem Kamila, jego dziewczyną i samym Kamilem na meczu Polska-Szkocja na stadionie narodowym. Wycieczka do Krakowa do Muzeum Narodowego także była bardzo udana.

Kwiecień
Miesiąc zaczął się fatalnie. Rozstaliśmy się z Kamilem. Smutek przez dłuższy czas itd. Jednak w dziwnie szybkim tempie spodobał mi się odrobinę kolega ze szkoły. 

Maj
Pojechałam z Patką, Ciurką, Sandrą i rodzicami Ciurki na majówkę do domku w lesie w którym byłam już kiedyś. Byłam też na maratonie filmowym z Adamem, było pozytywnie. Razem z klasą byłam na Nocy Muzeów w Krakowie. Była też impreza urodzinowa Ciurki połączona z nocowaniem u niej. No i dość ważna rzecz to ukończenie przeze mnie 17 lat.

Czerwiec
W moim liceum odbyła się "DobraNocka" czyli mataron filmowy połączony z dyskoteką i różnego typu zabawami. Następnego dnia obył się tradycyjny szkolny rajd, czyli taki spacer calej szkoły nad zalew, tam pieczenie kiełbasek i mecz siatkówki uczniowie vs. nauczyciele. Byłam też na koncercie moich znajomych, którzy założyli zespół "Terapia". Kolejną czerwcową atrakcją był festiwal kolorów w Katowicach na który pojechałam razem z Ciurką. Festiwal pełen przygód, uśmiechu i pozytywnej energii. Założyłam też instagram, a poza tym nasza klasa miała ognisko, które okazało się takim troszkę niewypałem. Nasza grupa taneczna miała też zakończenie sezonu zorganizowane w formie fajnej gry terenowej.

Lipiec
Zaczęłam oglądać Grę o Tron. Duża dawka adrenaliny i strachu została mi dostarczona przez kolegów w opuszczonym składzie broni-tunelu, jaki znajduje się na terenie naszego miasta. Byłam też z Ciurką na Festiwalu Energii i bawiłam się dość dobrze ale to ze względu na organizację festiwalu.

SierpieńNajważniejszym wydarzeniem tych wakacji był przyjazd Klaudii którą poznałam prawie 4 lata temu przez bloggera i z którą od tamtego czasu bardzo blisko się przyjaźnię. Spędziłyśmy u mnie cudowny tydzień razem. Potem byłam na pewnym spacerze, który wspominam dobrze, jednak był on zbędnym "kawałkiem" mojego życia bo nic takiego nie zmienił. Zdobyłam także przy pomocy Susan z USA(z którą utrzymuję stały kontakt) autograf Mads'a Mikkelsen'a, co było dla mnie takim dość ważnym momentem choćby ze względu na fakt, że jest to dla mnie symbol tego, że wszystko jest możliwe.

Wrzesień
Wróciłam do tańca, po przerwie "wyrostkowej", naprawdę się z tego bardzo cieszę. Jakoś też tak się potoczyło, że zeszłam się z Kamilem. 

Październik
Byłam z Kamilem na 18 jego kumpli, było naprawdę fajnie. W szkole mieliśmy też Dzień Kota i przywitaliśmy pierwszoklasistów. Byłam też w Warszawie na 3 dni na wycieczce szkolnej która była naprawdę za-je-bi-sta ! 

Listopad
Jako, że to już połowa drugiej klasy mieliśmy półmetek. Mimo tego jaka moja klasa jest było naprawdę fajnie, wszyscy się dobrze bawili, a mimo to obyło się bez większego przypału. Byłam też na spotkaniu z Lekko Stronniczymi.

Grudzień
W szkole mieliśmy pokaz talentów połączony z mikołajkami. Występowałam z Werą i Aldoną i zdobyłyśmy drugie miejsce. Byłam z Kamilem w kinie, ale to już w święta. 

A jako krótkie podsumowanie taki kolaż zdjęć które fajnie mi się kojarzą i są jakby podsumowaniem też mojej "fotograficznej" pracy



 Oraz kolaż zdjęć zrobionych w tym roku


11 gru 2014

Mam dość.. Dajcie święta

Zwlekam z postem o Lekko Stronniczych.
Zwlekam z postem o szkolnym Talent Show.
Zwlekam z postami i zadbaniem o bloga.

Przepraszam, że mnie tu nie ma.
Przepraszam was a siebie samą przede wszystkim.

Mam dość szkoły, nieposiadania ani chwili dla siebie, braku organizacji, mojego lenistwa, "ułomności" pod względem nauki ostatnio. Mam dość tych ocen, szkoły, kartkówek. Mam dość tego, że wygląda to u mnie tak źle, mimo że nie podoba mi się to ani trochę.

Wpadnę znowu pewnie w święta, jak będzie trochę czasu.

18 lis 2014

Półmetek

Witam !

Post nie za długi bo nie ma co się rozpisywać. 8 listopada moja klasa zorganizowała sobie półmetek. Było 20 osób z mojej klasy + osoby towarzyszące. Impreza zaczęła się o 18.30 jednak dopiero ok.20 przyszła wychowawczyni na chwilę, bo ją zaprosiliśmy. Wych. posiedziała, pogadała z nami i wyszła, i w sumie dopiero wtedy zaczęła się impreza "właściwa. Było bardzo fajnie, nasz klasa pokazała, że umie się bawić i to porządnie. Koło 4 wszyscy już się rozeszli bo impreza przetrwała już swój "moment kulminacyjny". W każdym razie mimo małych "incydentów" bardzo dobrze wspominam ten półmetek, i nie mogę się doczekać "poprawin" które prawdopodobnie nasza klasa ma w planach :)



Piękni, młodzi, zakochani 

7 lis 2014

A czas leci jak te liście z drzew..


Witam !

Znów nie było mnie tutaj stulecia (miesiąc to naprawdę bardzo długo).
Jest mi głupio, i mam ochotę sama siebie zbesztać za takie zaniedbanie tej strony.
Postaram się pisać systematyczniej i częściej, jednak pewnie to i tak tylko słomiany zapał.

Czas leci bardzo szybko. Już prawie połowa listopada, a wydaje mi się jakby rozpoczęcie roku było wczoraj. Drugi rok w liceum leci mi jeszcze szybciej niż pierwszy,  wszystko jest już znajome, jestem przywiązana do miejsca, atmosfery, ludzi i nauczycieli. Odczuwam to, że spędziłam w tym miejscu już dłuższy okres czasu, a zarazem czuję nieuchronnie zbliżający się "finał" co z każdym dniem coraz bardziej mnie smuci. Oczywistym jest, że narzekam na szkołę, mam dość kartkówek, zadań, sprawdzianów i ludzi, jednak tak naprawdę nie chcę, żeby ten okres w moim życiu się kończył. Czasem już nie radzę sobie ze wszystkim, a dopiero zaczynam poznawać prawdziwy smak odpowiedzialności, obowiązków i ciężar szarej, żmudnej rzeczywistości. Mimo wszystko w tych obowiązkach szkolnych, ciągłym braku czasu, robieniu wszystkiego na ostatnią chwilę jest dalej jakaś cząstka beztroski, której tak kurczowo staram się trzymać.

Te jesienne liście które spadają z drzew, na mnie jako na osobę wrażliwą na bodźce z otoczenia, wpływają dość mocno i zmuszają do przemyśleń o upływie czasu, zmianach itd. Przez to właśnie czasem wspominam sobie wiele rzeczy i uświadamiam jak dawno temu to było, jak dużo różnych rzeczy już przeżyłam, a przede wszystkim jak długa droga jeszcze mnie czeka do.. końca?

Przykro mi na myśl, że za półtora roku będę musiała pożegnać się z nauczycielami, znajomymi. Jednak bardziej porusza mnie to rozstanie z nauczycielami. Jak to uczeń często na nich narzekam, obgaduję, wkurzam się i tak dalej, jednak z kilkorgiem złapałam chyba dość dobry kontakt, nie tylko na stopie uczeń-nauczyciel odnośnie materiału z lekcji, ale po prostu w kontaktach międzyludzkich. W jakiś sposób pomagają mi oni, czasem nawet nieświadomie w kształtowaniu i poznawaniu siebie. Są dla mnie w pewien sposób "mentorami" nawet jeśli nie potrafię dokładnie wyjaśnić w jaki sposób i dlaczego.

Martwię się troszkę, że skończę liceum gdzie tak naprawdę ktoś jeszcze jest zobowiązany sprawować nade mną pieczę, i się pogubię. Nie wiem jak to będzie ze studiami itp. jednak chyba póki co za mocno wybiegam w przyszłość. Tak naprawdę nic nie poradzę na mijający czas, mogę jedynie czerpać z tego co mam.

A mam..półmetek w ten weekend ! Nie wiem czy wszędzie jest to powszechne, ale przypuszczam, że tak. Jednak jakby ktoś był niedoinformowany, półmetek to impreza organizowana przez uczniów, indywidualnie z okazji "połówki" edukacji w liceum. Niby takie "nic" a i tak głównym tematem rozmów klasowych jest półmetek, nasze sukienki, fryzury. Po prostu ogólna ekscytacja, mimo, że idzie troszkę więcej niż połowa klasy + osoby towarzyszące.

Idę już spać bo późna pora. Może jutro coś naiszę, ale jeśli nie, to na półmetku porobię zdjęcia i wrzucę moją kreację i fryzurę, która mam nadzieje wyjdzie bardzo ładnie.

Dobranoc !

7 paź 2014

Intensywny weekend !

Hello !

Odzywam się tak w środku tygodnia, znów po dłuższej przerwie. Coś ostatnio mi nie idzie to blogowanie, ale chce się zrehabilitować, bo ostatnio dużo się dzieję a ja o tym nie piszę, a przecież blog to taka fajna pamiątka.

Czas ucieka mi przez palce jednak jest on dobrze wykorzystany. Staram się utrzymywać oceny na dość dobrym poziomie, jednak muszę się do tego jeszcze mocniej przyłożyć. W wolnych chwilach staram się spędzać czas z Kamilem. Często nawet po treningu wieczorami spotykamy się chociaż na 20 minut, bo brakuje nam tego kontaktu. Ogólnie między nami układa się bardzo bardzo dobrze, i naprawdę jest super.

W ten piątek byłam razem z Kamilem na łączonej 18tce jego kumpli. Nieco się stresowałam, bo nie jestem przyzwyczajona do jakiegokolwiek rodzaju imprez, jednak bawiliśmy się bardzo dobrze. Potańczyliśmy sobie, zjedliśmy coś dobrego, gadaliśmy, śmialiśmy się. Poznałam najlepszego przyjaciela Kamila. No a potem wróciliśmy nocnym autobusem do Kamila, i koło 10 się obudziliśmy. Jego rodzice z braćmi jedli śniadanie więc dołączyliśmy do nich, chociaż ja nie byłam w stanie nic jeść. Później moja mama miała urodziny i mieliśmy gości na kawie więc zostałam w domu.

W niedzielę razem z Kamilem podjęliśmy decyzję o spacerze po centrum. Pogoda była cudowna, więc pospacerowaliśmy sobie sporo, poznałam część miasta, której jeszcze nie znałam, i ogólnie było bardzo przyjemnie, miło. Nawet udało mi się cyknąć kilka fotek ale wrzucę je tutaj następnym razem bo muszę troszkę obrobić.

Dziś w szkole mieliśmy Dzień Kota, i kociliśmy pierwszaków. Było naprawdę fajnie, może będę mieć jakieś zdjęcia to też wrzucę.

No a w czwartek o 6 rano wyjeżdżamy do Warszawy na trzydniową wycieczkę. Mamy w planach zwiedzanie zabytków itp. będzie naprawdę fajnie. W dodatku, że kadra nauczycielska jest naprawdę udana.

Zdjęcie z 18tki :3 


<3