12 lip 2011
10 lip 2011
17. Sosina i Namiot
O 16 wybrałyśmy się na sosinę.. Poszłyśmy na rowerek. Chciałyśmy isć na dwie godziny, więc wzięłyśmy 20 zł..Zapomniałyśmy, że jest sobota i jest 15 zł za godzinę, więc powiedziałyśmy, że w takim razie chcemy wypożyczyć na godzinę, ale pan powiedział, że po znajomości.. Dał nam rabat 10 zł, dlatego, ze nie miałyśmy przy sobie kasy. Lubie go za to :)
Było fajnie, "opalałyśmy się" chociaż ciągle rowerek płynął gdzieś, i słońce, ciągle było za nami zamiast z przodu.. Po tych dwóch godzinach na wodzie pojechałyśmy na rowerach pod dom Sylwii. Sylwia zadzwoniła do taty, czy może rozłożyć na ogródku namiot, i czy Ja i Karo możemy spać.. Zgodził się ^^
Poszłam do domu się wymyć i spakować. Około 21 przyszłam do Sylwii, i lada moment nadjechała Karo na rowerze.. Sylwia i Karo mieszkają na tej samej ulicy, tylko na innych końcach, ale mają bliziutko. Sylwia jeszcze była nie umyta, i musiała coś robić w domu tzn. pomagać mamie.. Pojechałyśmy jeszcze do Karo po kołdrę i latarki. Wracając wiozłam kołdrę na kierownicy. Musiało to komicznie wyglądać.. Około 21.30 Sylwia była w domu, a ja z Karoliną siedziałyśmy sobie na ogródku na huśtawce, bawiłyśmy się z Dianą ( pies ) i gadałyśmy.. Około 22 przyszedł Jacek i Przemek pod bramkę Sylwii.. Około godziny gadaliśmy przez bramę.Oni byli mega głodni, bo gadali tylko i wyłącznie o jedzeniu.. Ich rozmowy polegały np. na takim czymś:
Jacek: Hmm.. A lubisz gołąbki ?
Przemek: Nie gadaj o gołąbkach, bo mi żołądek zasysa..
Albo Jacek mówi: Sylwia ma kark jak dinozaur
Przemek: Mniam karczek z grilla, albo karkówka..
O 23 poszli sobie do domów, żeby zjeść..
Za chwilkę zobaczyłyśmy Damiana i Kamila jak sobie szli przez ulicę, zaczełysmy świecić na nich latarką, ale nie zauważyli i poszli dalej.. Za chwilkę obeszli całe osiedle, i byli na innej ulicy naprzeciwko domu Sylwii.. Zaczęłyśmy świecić na nich latarką i inne głupoty.. W końcu przyszli, i sobie z nimi pogadałyśmy, Sylwia się kryła, bo nie chciała, żeby widzieli ją w nowej fryzurze. [ Sylwia obcięła włosy na dość krótko jakby na pazia ].. Ogólnie było fajnie, ale najlepsze było ich śledzenie.. Świecenie latarkami, jakieś nawoływanie itp. Haha
Około północy weszłyśmy już do namiotu, i gadałyśmy, jadłyśmy Kruszynki i Zozole.. Zasnęłyśmy..
Było fajnie. :)
Pozdrawiam
TyŚka~
Było fajnie, "opalałyśmy się" chociaż ciągle rowerek płynął gdzieś, i słońce, ciągle było za nami zamiast z przodu.. Po tych dwóch godzinach na wodzie pojechałyśmy na rowerach pod dom Sylwii. Sylwia zadzwoniła do taty, czy może rozłożyć na ogródku namiot, i czy Ja i Karo możemy spać.. Zgodził się ^^
Poszłam do domu się wymyć i spakować. Około 21 przyszłam do Sylwii, i lada moment nadjechała Karo na rowerze.. Sylwia i Karo mieszkają na tej samej ulicy, tylko na innych końcach, ale mają bliziutko. Sylwia jeszcze była nie umyta, i musiała coś robić w domu tzn. pomagać mamie.. Pojechałyśmy jeszcze do Karo po kołdrę i latarki. Wracając wiozłam kołdrę na kierownicy. Musiało to komicznie wyglądać.. Około 21.30 Sylwia była w domu, a ja z Karoliną siedziałyśmy sobie na ogródku na huśtawce, bawiłyśmy się z Dianą ( pies ) i gadałyśmy.. Około 22 przyszedł Jacek i Przemek pod bramkę Sylwii.. Około godziny gadaliśmy przez bramę.Oni byli mega głodni, bo gadali tylko i wyłącznie o jedzeniu.. Ich rozmowy polegały np. na takim czymś:
Jacek: Hmm.. A lubisz gołąbki ?
Przemek: Nie gadaj o gołąbkach, bo mi żołądek zasysa..
Albo Jacek mówi: Sylwia ma kark jak dinozaur
Przemek: Mniam karczek z grilla, albo karkówka..
O 23 poszli sobie do domów, żeby zjeść..
Za chwilkę zobaczyłyśmy Damiana i Kamila jak sobie szli przez ulicę, zaczełysmy świecić na nich latarką, ale nie zauważyli i poszli dalej.. Za chwilkę obeszli całe osiedle, i byli na innej ulicy naprzeciwko domu Sylwii.. Zaczęłyśmy świecić na nich latarką i inne głupoty.. W końcu przyszli, i sobie z nimi pogadałyśmy, Sylwia się kryła, bo nie chciała, żeby widzieli ją w nowej fryzurze. [ Sylwia obcięła włosy na dość krótko jakby na pazia ].. Ogólnie było fajnie, ale najlepsze było ich śledzenie.. Świecenie latarkami, jakieś nawoływanie itp. Haha
Około północy weszłyśmy już do namiotu, i gadałyśmy, jadłyśmy Kruszynki i Zozole.. Zasnęłyśmy..
Było fajnie. :)
Pozdrawiam
TyŚka~
9 lip 2011
16. Pogoda zmienna jest
Rano znów poszłam do Mileny i grałyśmy w simsy.. Po południu miałam iść z Karo i Sylwią na Sosine, ale co chwilkę lało, za chwilkę słońce, i znów deszcz. .Posiedziałam u Niej do 17, a potem byłam na rowerze z Sylwią i Karoliną.. Jeździłyśmy sobie na rowerach, na różne sposoby.. Nogi na kierownicy, na stojąco bez rąk.. Haha to było boskie ^^
Fajnie spędzony dzionek
Fajnie spędzony dzionek
15. Wariatki
Dziś do południa byłam u Mileny, grałysmy w Wii i w Simsy. Około 15:30 poszłam do piwnicy po rower, i pojechałam pod dom Karoliny, podjechałyśmy pod dom Sylwii, i pojechałyśmy nad zalew. Wsiadłyśmy na rowerek wodny.. Rozebrayśmy sie do bielizny zeby sie opalić.. Popłynęłyśmy do brzegu, i wskoczyłyśmy do wody.. Była zimna, ale co tam ;d Zaszalałyśmy troszke, ale szczegółów nie mogę zdradzić xdd. Pokazałyśmy, że bez chłopaków też można się bawić, i to nawet lepiej ! Niezapomniany dzionek.. Ten wiatr we włosach, i słońce.. Prawdziwe Lato !
6 lip 2011
14 dzien wakacji
Rano poszłam do Mileny. Grałbyśmy w Simsy 2, zjadłyśmy tosty i przyszła jej Mama. Zjadłyśmy zupe pomidorową, ziemniaki, kotleta i mizeryjkę. Potem grałyśmy na Wii.. Grałam w kręgle, w tor przeszkód, byłam na lekcji kung-fu, boksowałam się i coś jeszcze.. Koło 17 poszłam do Karo. Ja,Karo,Sylwia i Wera pojechałyśmy z tatą Sylwi i Wery do Fashion House'a.. Połaziłyśmy po sklepach, ale nic nie kupiłyśmy.. Najadłyśmy się w Mr.Hamburger i pojechałyśmy z powrotem do domu. Poszłam do Karo i robiłyśmy coś na laptopie. Około 1:30 w nocy poszłyśmy się wykąpać. O 2:00 przyszła kuzynka Karo-Paulina która mieszka piętro wyżej. Karo mieszka w 2-piętrowym domu prywatnym razem z Kuzynostwem i Babcią. Zaczęłyśmy oglądać Ramona i Beezus. Fajne to- polecam.. Około 3 w nocy coś się stało z netem, więc poszłyśmy spać. Obudziłyśmy się o 10:30.. Kombinowałyśmy z netem, bo nie chciał działać, ale w końcu zaskoczył. Wskoczyłam do łóżka Karoliny i pomagałam jej zapoznać się z bloggerem. Jej Blog. <-----Zapraszam serdecznie do komentowania i obserwowania. Zaczęłyśmy sobie cykać dziwaczne fotki z kamerki. Oto one:
Przed chwilą zaczęłyśmy się wydzierać.. Czyli "śpiewać" piosenki Ewy Farnej, Dżemu i wogule.. Hahaha... Za chwilkę będziemy jeść śniadanko. Napiszę później. I nie zapomnijcie wpadnąć na Colourful-photo.blogspot.com
Pozdrawiam
TyŚka~
![]() |
| Akuku :) |
![]() |
| Nie róbcie nam zdjęć.. Dopiero wstałyśmy ! xdd. |
![]() |
| Hi, Hey, Hello ! |
![]() |
| Hahaha..Buhahahaha..Młaahahahaa |
![]() |
| 4 razy po dwa razy ^^ |
![]() |
| Jedzie mi tu czołg ?? |
![]() |
| Peace & Pixels |
![]() |
| We ♥ Pixel World ( moja ręka to ta murzynska xdd.) |
![]() |
| Scream ! |
Pozdrawiam
TyŚka~
4 lip 2011
12 dzień wakacji
Dalej jest mi smutno. Rana w moim sercu dalej zionie cierpieniem, ale staram się o tym nie myśleć, nie moge się przecież załamać, to byłby koniec. Będzie dobrze.
Jutro idę spać do Karo <3
Ojj, będzie hardkor. Ładuj baterie w aparacie ! Będzie ostro ! Porobimy mase zdjęć.. A w środe czekajcie na meega notke, odnośnie tej nocki.. Napewno nie będzie nam się nudzić tak jak w poprzednich latach.. Wymyślimy jak zwykle coś głupiego, szalonego i ogólnie ;)
Nie moge się doczekać..
Wezmę Horrory ok ? Nie wiem czy straszne, ale najwyzej sie posmiejemy.
Mam: Trzynaście duchów,Krzyk 3,Droga bez powrotu, Dark Water. Mam jeszcze straszny film 2 do pośmiania się.
To będzie niezapomniana nocka. Obiecuję Ci !
Pozdrawiam
TyŚka~
3 lip 2011
11 dzień wakacji
Ta pogoda mnie rujnuje.Dołuje mnie. Mam zły chumor. Każda kolejna kropla deszczu jest kolejną kroplą w moim własnym morzu smutku. W mojej duszy jest jezioro szczęścia, i morze smutku.. Zauważyłam, że jezioro powoli wysycha, a morze przybiera.. Chciałabym, żeby było na odwrót, ale chyba się tego nie doczekam.Powoli przyzwyczajam się do życia w cierpieniu i bez swojej drugiej połówki.. Pragnę miłości i jej potrzebuję, ale widocznie nie jest mi pisana szczęśliwa miłość.. Jeśli dalej będzie taka pogoda, to calkowicie wyschnie jezioro szczęścia i pozostanie bezdenne morze rozpaczy, bólu i smutku.. Jest źle. Próbuję się trzymać. Próbuję. Nie wychodzi mi to zabardzo, ale próbuję. Oby tylko nie było gorzej. Będzie dobrze.
TyŚka~
TyŚka~
2 lip 2011
10 dzień wakacji.
Rano otwarłam oczy i chyba przez 5 minut gapiłam się w sufit.. Nie wiem o czym myślałam, ale mam wrażenie, że o niczym..Czułam się jak zwłoki. Wywiezione z kostnicy, położone na łóżku, i przykryte kołdrą. Nie miałam siły, ani ochoty na nic. Nie miałam po co wstawać. Dla kogo wstawać.. Kompletnie jak kupa kości i mięcha obciągniętych skórą. Poczucie bycia zwłokami powoli przechodziło. Obróciłam się na bok, spojrzałam na monitor, ale jakoś nie miałam ochoty od rana na kompie siedzieć.. Przypomniałam sobie, że wczoraj wieczór czytałam siążkę "Wróg"- Charlie Higson, kiedy nagle mama wparowała do pokoju ni stąd ni zowąd i zgasiła światło.. A więc, opuściłam dłoń na podłogę, i poczułam plastikową okładkę.. Wzięłam książke w swoje ręce, przewertowałam kartki, wąchając przy tym książke. Lubię zapach papieru. Książki mają swój specyficzny zapach. Lubię go. Otwarłam na tej stronie na której skończyłam.. Była to napewno strona z mniejszą numeracją niż 100. Wcześniejszego wieczoru przeczytałam niewiele, bo mama zgasiła światło, a nie miałam ochoty się z nią sprzeczać, więc grzecznie poszłam spać. Usiadłam wygodnie, owinęłam się kołdrą i zaczęłam czytać.. Czytałam chyba godzinę bez przerwy.. Powoli, tak, aby zrozumieć tą kiążke. Zaciekawiła mnie. Wciągnęło mnie poznawanie przygód bochaterów, wyobrażanie sobie ich w trudnych momentach. Wręcz czułam się tak, gdybym była tam z nimi. W Londynie. W którym nic nie było normalne. Dorosłych opanowała jakaś choroba. Objawami były bąble, wypryski, ropienie i inne paskudztwa wychodzące na całym ciele.. Tylko dzieciom nic nie było. Czułam się tak jakbym razem z nimi zabijała tych potwornych zombie w walce o przetrwanie.. Właśnie dlatego kocham czytać.. Mogę znaleźć się w zupełnie innym miejscu. Znaleźć przyjaciół, którzy tak naprawdę nie istnieją. Poczuć się inaczej. Być częścią opowieści.. Około 16 skończyłam czytać, bo wybrałam się z mamą na wieś.. Książke wzięłam, żeby czytać po drodze i to też robiłam.. Gdy dojechałyśmy to poszłyśmy odwiedzić mojego wujka i pradziadka, i poszłyśmy z wujkiem w pole, nazbierać wiśni.. Mama podstawiła drabinę pod drzewo i weszłam na nie. Usiadłam na gałęzi i zrywałam wiśnie. Słońce delikatnie muskało moją twarz promykami. Wiatr rozwiewał mi włosy.. Siedząc tak na tym drzewie byłam szczęśliwa. Tak po prostu. Bez powodu.. Siedziałam na drzewie, patrzyłam jak listki tańczą na wietrze, jak słońce świeci. Było tam tak fajnie. Wdychałam czyste, wiejskie powietrze do płuc i jadłam wiśnie.. Poczułam się jak dziecko, które wdrapało się na drzewko i siedziało tam całe popołudnie. Nie wiem z kąd takie odczucie, bo przecież wychowałam się w mieście.. Na wsi jestem tylko czasem z dwa razy w miesiącu.. Jakoś nie ciągnie mnie do wsi. W końcu mama powiedziała mi, żebym zeszła.. Zeskoczyłam w wysoką trawę i razem z mamą poszłam za wujkiem w pole.. Doszliśmy do wielkiego, naprawdę ogromnego krzaka porośniętego malinami.. Pełno ciemnoróżowych malinek wisiało sobie na krzaku i wręcz wołało "zjedz mnie, zjedz mnie !".. Zaczęliśmy zrywać je.. Zerwaliśmy 3 dosyć duże pojemniki, a na krzakach i tak zostało pełno owoców. Było fajnie.. Tak po prostu odpocząć od tego wszystkiego. Od zgiełku miasta. Od cywilizacji.. Pobyć sobie na polu, chwytać garściami promienie słońca, i siedzieć beztrosko na wiśni, spoglądając radośnie w niebo..
Nareszcie poczułam przypływ weny.. Gdyby nie on to nie napisałabym takiej wyczerpującej notki, której zapewne nie będzie się chciało nikomu czytać. Uświadomiłam sobie, że niepotrzebnie piszę notki typu: wstałam,zjadłam,poszłam,wróciłam, zasnęłam.. Nie muszę tego przekazywać w tak prymitywny i prostacki sposób.. W tej notce również opisałam swój dzień, ale inaczej niż zwykle.. Opisałam to co czułam, opisałam swoje odczucia i przeżycia.. Myślę, że ta notka bardziej was zaciekawi.. Choć tak naprawdę nie szukam już waszego zaciekawienia. Owszem miło gdy ktoś czyta to, docenia moje godziny spędzone na pisaniu tego wszystkiego, ale nie jest to najważniejsze w pisaniu bloga.. Dzięki pisaniu tego bloga odkrywam siebie..Swoją dusze i wszystko co z tym związane.. Myślę, że zmieniłam się.. Kiedyś, 2 lata temu pisałam bloga na onecie.. Napisałam 2 notki i straciłam zainteresowanie.. Po prostu zapomniałam o blogu, i nie miałam takiej potrzeby, żeby pisać.. Notki były tak obklepane, jakby odpisane od schematu tzn. Rano cośtam.. po południu cośtam... ble ble ble.. Owszem, teraz też piszę takie notki, ale tylko wtedy gdy mam blokade weny.. Wtedy nie mam chęci ani pomysłów na pisanie notek.. Pisze tak z wykłego przyzwyczajenia, ot tak, żeby napisać.. A dziś miałam taką szczerą potrzebe serca, żeby to wszystko opisać.. Po kilku latach czytając to przypomne sobie to wszystko.. Jestem sentymentalna.. Mam nawet małe metalowe pudełeczko w którym są rzeczy dość ważne dla mnie. Takie jak :
-Kora drzewa z wydrążonymi tunelami po kornikach- przywiozłam to z 3-dniowej wycieczki..
-Buteleczka z gazetki, taka na łańcuszek z niebieskimi diamencikami w środku- pamiątka po zabawie z Karoliną w czarodziejki, których był to magiczny piasek od dziwnej staruszki.
-Pieczątka- łapka psa- przypomina mi o kolonii w Międzyzdrojach. O mojej pierwszej kolonii.
-Bransoletka z brązowych koralików- Przypomina mi o kolonii w Zakrzowie.
-Niebieskie wiszące kolczyki- Z zielonej szkoły.
-Zdjęcie Oli jak miała 3 latka- Wygląda na nim uroczo i przypomina mi o niej.O naszej przyjaźni
-Bransoletka z napisem Martyna- Kupiłam ją na wyjeździe z drugą Karoliną do Krakowa..
Niby to tylko zwykłe rzeczy, ale dla mnie mają wartość sentymentalną.. Każda z tych rzeczy kojarzy mi się z jakimś miejscem lub osobą.. Chyba ciężko byłoby mi pozbyć się tych rzeczy. Może uznacie, że powinni po mnie przyjechać z wariatkowa z kaftanem, ale musicie się z tym pogodzić. Jestem stuknięta. To cała ja. Taka sobie zwykła Ja. Martyna. W internecie TyŚka~
Życzę miłej nocy. Kocham ♥
Pozdrawiam
TyŚka~
1 lip 2011
9 dzien wakacji
Wstałam o 11:30.. Usiadłam na kompa, pooglądałam blogi, obejrzałam jeden odcinek K-On i puściłam muzyke.. I nagle opanowało mnie nowe, nieznane dotychczas uczucie. Miałam chęć wysprzątać kuchnię na błysk, tak zeby wszystko bylo nieskazitelnie czyste. Nie wiem czy to przez ta pogode czy po prostu coś mi się poprzestawiało w tym moim malutkim móżdżku, ale puściłam muze, i zaczęłam sprzątać.. Po około godzinie cała kuchnia była czysta. Każdy blat czyściusieńki.. Każdy skrawek mebli umyty. Sama sie dziwiłam, że to moja robota. Jak już wszystko lśniło czystością to czułam sie jakaś spełniona. Zmęczylo mnie to sprzątanie, ale to nic, bo kolejny taki napad chęci do sprzątania raczej nie przyjdzie szybko.. W sumie i tak nic nie mam do roboty, a kuchnia przynajmniej wysprzątana, mama odrazu w lepszym nastroju. Ale moja mądrość i tak przebija wszystko.. Rano pomalowałam paznokcie na fiolet- który wygląda jak czarny, a po sprzątaniu juz był pozdzierany na koncowkach, wiec musialam pomalować jeszcze raz. Nie ma to jak być takim mądrym jak Ja :]
Przed chwilką sobie brzdąkałam na mojej gitarce. Nauczyłam się wlazł kotek na płotek.. Chciałabym już normalne piosenki sobie grać, ale nie umiem.. Gdybym regularnie ćwiczyła, to juz bym umiala zagrac kilka piosenek, ale przez swoje lenistwo nie umiem nic. Chociaż ja chyba wogule jakieś smykałki do gitary nie mam.. ;|
Nie moge się doczekać wyjazdu do dziadka.. W końcu będę miała swój własny aparat.
P.S Chce się komuś może zrobić mi jakiś nowy nagłówek.. Byłabym bardzo wdzięczna.. Sama nie mam zabardzo zdolności..
TyŚka~
Przed chwilką sobie brzdąkałam na mojej gitarce. Nauczyłam się wlazł kotek na płotek.. Chciałabym już normalne piosenki sobie grać, ale nie umiem.. Gdybym regularnie ćwiczyła, to juz bym umiala zagrac kilka piosenek, ale przez swoje lenistwo nie umiem nic. Chociaż ja chyba wogule jakieś smykałki do gitary nie mam.. ;|
Nie moge się doczekać wyjazdu do dziadka.. W końcu będę miała swój własny aparat.
P.S Chce się komuś może zrobić mi jakiś nowy nagłówek.. Byłabym bardzo wdzięczna.. Sama nie mam zabardzo zdolności..
![]() |
| Muzyka pozwala myśleć czysto i logicznie. ~ |
8 dzien wakacji
Wstałam o 13, nie robilam praktycznie nic, tylko zamulałam na kompie,potem poszłam do babci, jak wróciłam to dalej zamulałam i tak minął mi 8 dzien wakacji.
Pozdrawiam
TyŚka~
Pozdrawiam
TyŚka~
Subskrybuj:
Posty (Atom)









