22 cze 2014

Długi weekend

Witam :)
Długi weekend już prawie dobiega końca.




W środę na wf bardzo się zirytowałam, bo nauczycielka od angielskiego wpisała oceny. Dostałam 3, okej-zasłużyłam. Wkurzyłam się, bo poczułam się niesprawiedliwie oceniona. Koleżanki z podobnymi umiejętnościami jak ja dostały 4ki, ogólnie cała grupa dostała 4ki. Wiem, że z ocen nie wychodzi mi czwórka, jestem tego świadoma, bo pod względem ocen z angielskiego trochę schrzaniłam. Jednak skoro ja dostałam 3, inne osoby powinny też dostać 3, a pani powinna patrzyć nie tylko na oceny ale też na umiejętności, i ogółem na klasę. No ale cóż, świat nie był i nigdy nie będzie sprawiedliwy. Mimo, że zawsze w takich sytuacjach staram się jakoś dowieść swojej racji i powalczyć, tym razem postanowiłam odpuścić. I tak nie walczyłabym o podniesienie mi oceny, bo nie o to chodzi, tylko obniżyłabym w najlepszym wypadku ocenę koleżankom. Odpuszczę sobie, bo możliwe, że ta ocena wpływa na ich pasek na świadectwie czy coś.

W piątek dzień jakoś minął, zrezygnowałam z pójścia do szkoły bo oceny i tak już wystawione, a potem wybrałam się na ognisko na zakończenie roku Oazowego. Co prawda już jakiś czas temu przestałam chodzić na spotkania itp. bo stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie i że już nie czuje się w tym dobrze. Jednak na ognisko chciałam przyjść, podziękować ludziom za ten czas który spędziliśmy razem, no i miło spędzić wieczór. Było bardzo przyjemnie, brakowało mi tych ludzi, ich radości i uśmiechu. Porobiłam zdjęcia, zjedliśmy kiełbaski, pośmialiśmy się, pogadaliśmy. Wróciłam do domu dość późno, jednak był to dobrze spędzony czas.

No a dziś sprzątałam w szafie, przymierzałam które ubrania są na mnie za małe, w których nie będę już chodzić itp. Trochę się tego zebrało. Oprócz tego grałam w Simsy 3. Mam dodatki których nigdy wcześniej nie miałam, dlatego trochę odkrywania ciekawych rzeczy mam. Teraz siedzę i maluję paznokcie, mimo, że jest dość późno to nie chce mi się spać. Przespałam pół popołudnia, dlatego teraz mam czas na "normalne funkcjonowanie".

A poza tym, z dnia na dzień coraz bardziej zdaje sobie sprawę jak bardzo jestem nudna i beznadziejna, i jak bardzo wyobrażenia różnią się od rzeczywistości. Idąc do liceum 10 miesięcy temu myślałam, że znajdę grupkę znajomych, z którymi będę mogła wyjść z domu, jechać gdzieś, spędzić fajnie czas. Teraz zdaję sobię sprawę, że moja grupka znajomych to 3-4 osoby wliczając mnie. Nie chodzi mi o to, że to złe towarzystwo, bo 'moje dziewczyny' są na prawdę cudowne, jednak liczyłam też na większą grupkę znajomych, kilku chłopaków, kilka dziewczyn, żeby wyjść razem na ognisko, jechać do kina, żeby było wesoło i w ogóle. Jednak tak bardzo się myliłam, i nie mam takiej grupki. Na dobrą sprawę teraz po zakończeniu roku Ciurka wyjeżdża na kolonię, a ja będę całe dnie spędzać w domu, bo nawet nie mam gdzie wyjść i z kim. Czuje się przez to totalnie beznadziejna no ale cóż.

Żeby jakoś urozmaicić ten post wrzucam kilka screenów moich simsów :)

Wróżka i wilkołak, czyż to nie urocze



16 cze 2014

Już prawie wakacje !

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. Ostatnie zawirowania i zły nastrój już prawie całkowicie mi przeszły. Już jest dużo lepiej, co nie zmienia faktu, że muszę się zastanowić nad tym, czego oczekuję od życia, jakie mam cele, zamiary, po prostu zrobić małe porządki w swojej małej łepetynce.

W szkole już praktycznie nic nie robimy, oceny powystawiane, do piątku mają być wpisane długopisem.W środę tylko mam zdać jeszcze angielski i wos. Na dobrą sprawę mogłam się bardziej postarać, jednak nie z wszystkiego dało się podciągnąć teraz, musiałbym mieć trochę lepsze oceny na semestr, ale i tak nie jest źle. Mogę wręcz powiedzieć, że jestem z siebie zadowolona. Proponowana średnia jak na razie to moja słodka tajemnica, podzielę się tym z wami dopiero 27go czerwca, tak oficjalnie !

Na ostatnich zajęciach fotograficznych porobiliśmy kilka zdjęć, ja jak zwykle jak są zajęcia byłam nieogarnięta, i nie mogłam "zapozować" no ale cóż. Oprócz tego, ostatnio jak padał deszcz to chwyciłam za aparat i udało mi się zrobić bardzo fajne zdjęcie.

Nie wierzę, że ten rok szkolny tak szybko minął. Nie potrafię ogarnąć tego jak czas przecieka nam przez palce, ehh.. No ale nieważne, teraz żyję już tylko wakacjami, tym, że będę mogła się wyspać do woli, przeczytać dużo książek, obejrzeć jakiś serial, wziąć się poważniej za fotografię no i ogólnie, będzie wolne.

No i mam nadzieję, że uda nam się ognisko klasowe. Skoro cały rok nam się nie udało, to choć na koniec roku pokażmy, że potrafimy się zorganizować i chociaż spotkać, posiedzieć i pogadać.

Jeśli chcecie być na bieżąco z tym co się u mnie dzieje, zapraszam na mój instagram. W miarę możliwości staram się dodawać jakieś zdjęcia, głównie błahostek.









14 cze 2014

What do you want..?

Życie jest tak pogmatwane. Powinniśmy dostać do niego instrukcję, żeby się nie pogubić. Jednak najbardziej przydałaby nam się instrukcja do nas samych. Nie wiem co się dzieje wokół mnie, nie do końca wiem czego chcę, źle tak. Chcę się określić. To może być ciężkie, ehh..

Lece oglądać film, bo najlepsze na takie wieczory jest jedzenie i łóżko. Dobranoc

8 cze 2014

Tyle się dzieje !

Kurcze, znów mnie tutaj tak długo nie było.

Dużo się dzieje, i jakoś tak zajmuje się bardziej życiem niż siedzeniem na internecie.
Od ostatniego wpisu zmieniło się tyle, że mam już 17 lat. Z jednej strony się cieszę, z drugiej ubolewam, no ale czasu się nie cofnie, teraz będzie tylko gorzej i starzej.

No ale dopiero zaczynam się rozkręcać. Na urodziny nie robiłam żadnej imprezki, zaprosiłam znajome na pizzę. Dostałam meeega cudowny prezent. Od kuzynki dostałam narysowanego przez nią Johnny'ego Depp'a, a od reszty moje wymarzone kredki, chusteczki higieniczne (jako taki żart, bo ciągle kicham), no i parę innych drobiazgów, z których też jestem bardzo zadowolona.

Poza tym w czwartek u nas w szkole odbywała się "DobraNocka". Od 19 do 5 rano oglądaliśmy filmy a konkretnie "Millerowie","Siedem","Obecność". Oprócz tego była dyskoteka, dużo tańczyliśmy, karaoke, nagrody z rabarbaru, zabawa w sardynki i ogólnie świetnie było no, czekam na powtórkę za rok. Po 5 rano wróciłam do domu, przespałam się godzinę i znów do szkoły

O 9.20 mieliśmy zbiórkę, i poszliśmy na dwugodzinny spacerek nad zalew. Tam cała szkoła zjadła żurek, kolega miał pokaz jazdy na nartach wodnych- kurde, genialny jest. No a potem mecz siatkówki plażowej uczniów i nauczycieli. Nie trudno zgadnąć, że nasi uczniowie wygrali 2-0.

Po południu przespałam się trochę, i pojechałam na koncert kumpli. Proszę wejdźcie w ten link na facebooku i dajcie lajka jeśli wam się spodoba, pomoże to ich wypromować :) Ich Fanpage. Bardzo mi się podoba fakt, że potrafili się zebrać taką ekipą, każdy z nich jest samoukiem, i stworzyli coś naprawdę fajnego. Przydałoby się ich porządnie wypromować, i będzie mega. Choć i tak bardzo mi się podobało.

A dziś poszłam na festyn rodzinny u nas w parafii tylko na chwilę, by porobić zdjęcia. No a następnie wielka wyprawa na Festiwal Kolorów w Katowicach. Najpierw dłuższą chwilę szukałyśmy w Katowicach przystanku z którego odjeżdża autobus nr 12. Gdy już znalazłyśmy, czekałyśmy na przystanku razem z dużą grupą ludzi. Autobus przyjechał na przystanek wypakowany po brzegi, dopakowało się do niego ok. 5 osobowe grono szczęliwców, do którego jakimś cudem się zaliczyłyśmy. Pierwszy raz w życiu jechałam tak zatłoczonym autobusem. Było tak gorąco, że byłam calusieńka mokra, a do tego nawet nie musiałam się trzymać niczego, bo tłum utrzymywał mnie w pionie. Pozdrawiam dwóch bardzo miłych kolegów przy drzwiach !

Sam festiwal był naprawdę cudowny. Mega przeżycie. Wspólne tańczenie zumby, tyle uśmiechów, radości. Wyrzut proszków w górę, sypanie się nim z nieznajomymi, darmowe napoje i żółte okulary. Panowie z którymi tańczyłyśmy, chłopak z którym sypałam się proszkami po głowie, pan który złapał mnie za tyłek "niechcący" i dużo dużo więcej. Chcę jeszcze raz ! Tylko za rok niech Katowice postarają się z komunikacją miejską, bo to była jakaś komedia. Żeby nie puścić żadnego dodatkowego autobusu, albo choć puścić duże, przegubowe a nie najmniejsze. Ludzie tak pakowali autobusy po brzegi, że kierowcy wyłączali silniki, bo autobus był przeciążony.

Na pewno będę bardzo dobrze wspominać ten dzień i tego typu wydarzenie. Coraz bardziej też czuję wakacje, i ten luz, jest cudownie !

A swoją drogą, czemu oczy tak dobrze zapadają w pamięć i wzbudzają tyle emocji.. No czemu no..

A teraz idę spać bo jestem padnięta, a jutro czeka mnie bardzo dużo nauki, papa !

Sebastian






Moja pamiątka z dzisiejszego dnia. Nie wiem kto mnie drapnął, rawr 


26 maj 2014

Urodziny Ciurki

ALOHA !

Wczoraj po południu wybrałam się do Ciurki na urodziny. Pojechałyśmy do centrum na pizzę. W czasie gdy czekałyśmy na przystanku na Patkę- zaczęło padać więc schowałyśmy się pod przystankiem. Jako, że ja od alergii ciągle kicham, kichnęłam też i w tej sytuacji, na co zareagował pan siedzący na przystanku. Zaczął mówić, że za takie ładne kichnięcie to trzeba flaszkę wódki postawić itp. Ogólnie śmiesznie, potem poszłyśmy do tej pizzerii, zjadłyśmy przepyszną pizzę, pogadałyśmy, pośmiałyśmy się. Kichałam przez cały czas, aż zaczęło to w końcu być wkurzające, ale co poradzić..

Następnie przeszłyśmy się na spacer przez miasto bo przestało już padać. Kupiłyśmy sobie lody, ja moje ulubione, oczywiście o smaku smerfowym. Chyba nigdy z tego nie wyrosnę, taki beztroski smak dzieciństwa. Potem pojechałyśmy do Ciurki. Po drodze z autobusu do niej do domu się śmiałyśmy, gadałyśmy, ogólnie baardzo wesoło. U niej posiedziałyśmy chwilę przy komputerze, potem jej tata rozpalił nam ognisko. Siedziałyśmy przy ognisku kilka godzin, do późna. Ja jestem mistrzem zręczności i ogarnięcia i musiałam jak zawsze wylać swój 'napój' na spodnie, nic nowego. Było miło i przyjemnie, ale potem dwie dziewczyny musiały jechać do domu, a ja, Patka i Olka Ł zostałyśmy na noc.

Wieczór spędziłyśmy głównie na graniu w UNO, jeśli moje ciągłe głupie błędy można nazwać grą. Jadłyśmy, grałyśmy na PSP w Patapony, oglądałyśmy dziwne filmiki na necie itp. Koło 4.30 Olka i Patka położyły się spać, a ja i Ciurka jeszcze chwilę ogarniałyśmy kreskówki na necie, bo wspominałyśmy bajkę "Bliźniaki Cramp" z Cartoon Network. Całe moje dzieciństwo spędziłam na oglądaniu Cartoon Network, i uważam czas spędzony na oglądaniu bajek jako dobrze spędzony.

Do południa zjadłyśmy sobie śniadanie i zaczęłyśmy przygotowywać projekt na polski. Za zadanie mamy stworzyć własne państwo, jego mapę, konstytucje, system edukacji itp. i przedstawić jeden dzień z życia przeciętnego mieszkańca. Mam nadzieję, że nauczycielka nie zabije nas za naszą inwencję twórczą.

Wróciłam do domu na 14, pouczyłam się trochę na wok, i obejrzałam finałowy odcinek 2 sezonu Hannibala. Czuję teraz taką pustkę, bo pierwszy raz się zaangażowałam tak bardzo w serial i coś fikcyjnego. Nie jestem fanką seriali, nie oglądam ich nałogowo, bo prawie wcale ich nie oglądam, jednak Hannibal wydany przez NBC jest genialny. Pewnie nie wszystkim się podoba i otrzymuje wiele krytycznych uwag, jednak naprawdę jest warty obejrzenia, i cholernie się cieszę, że będzie 3 sezon, jednak dopiero za rok. Jeśli ktoś z was ma dużo wolnego czasu i lubi poznawać nowe rzeczy to z całego serca polecam poznać historię Willa i Hannibala.


Dobranoc !

Ciurka, Patka i Ola Z.

ZAWSZE jak jestem u Ciurki to leżę na dywanie, nie wiem czemu 


A tak suszę spodnie przy ognisku 
Ja wiem, że jestem wysoka, ale żeby aż tak... ? ;-;
Wstępny projekt naszego państwa

Dobranoc !

24 maj 2014

Ice, ice baby !

Witam !
Dlaczegóż taki tytuł? Cały dzień byłam w tak pozytywnym nastroju, że chodziłam sobie po szkole i nuciłam pod nosem właśnie tę piosenkę.

We wtorek po południu Adam tłumaczył mi matmę. Podziwiam Go za cierpliwość. Robiąc zadania we dwoje nie szło mi tak źle, ale jak już miałam sama zrobić jakiś przykład to nie wiedziałam od czego zacząć i co mam z nim zrobić, taaki ze mnie matematyk ! No ale popołudnie miło spędzone, choć te kilka zadań tak mnie wyczerpało jakbym co najmniej przebiegła kilka kilometrów, tak się muszę wysilać żeby coś ogarnąć z matmy, niestety. No ale oprócz zadań posiedzieliśmy, pogadaliśmy, było miło.

No a dziś wybrałam do szkoły w sukience, co dla mnie jest totalnym ewenementem, jednak widząc tak dużo dziewczyn w spódniczkach i sukienkach sama nabrałam ochoty na taki właśnie strój. Nigdy nie byłam przekonana co do spódnic/sukienek, jednak chyba mi się spodobały. Szkoda, że mam tylko jedną sukienkę do chodzenia na co dzień, bo dwie pozostałe nadają się głównie na akademie/wyjścia a nie do szkoły w letni, upalny dzień. Czułam się dobrze, nie było mi gorąco, no i w końcu poczułam się dziewczęco i tak no.. uroczo ? Chyba muszę sobie zakupić parę ładnych, letnich sukienek :3

Za oknem taka piękna pogoda, że aż nie chce się siedzieć w domu, a z drugiej strony upał nieco przeszkadza w długim pobycie poza nim. No, dzisiejsze popołudnie spędziłam właśnie w domu. Zaczęłam czytać książkę. Ostatnio wypożyczyłam ją, choć od baardzo dawna nie czytam tego rodzaju książek, to postanowiłam z ciekawości się za nią zabrać. Tytuł to "Piosenki dla Pauli. Tak naprawdę to typowy miłosny gniot dla gimnazjalistek, w ogóle nie ambitny, momentami wkurzający, postaci jałowe, a fabuła tak bardzo przereklamowana. Jednak na nudnawe, upalne popołudnie może być. Przeczytałam prawie pół książki, po czym się znudziłam i zasnęłam. Przespałam prawie cały dzień. Czasem trzeba zregenerować siły i po prostu poleniuchować, a co !

A jak wyglądają moje plany na weekend? Jutro do południa trzeba posprzątać pokój, dokończyć pewne sprawy, a już po południu wybieram się na urodziny Ciurki. Zostałyśmy zaproszone na pizzę, a potem pojedziemy do Ciurki do domu i będziemy u niej nocować. Od dłuższego czasu mam straszną ochotę na pizzę, więc dobrze się składa. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo wtedy wieczór będziemy miały ognisko, i ogólnie będzie super.

Co do humoru, samopoczucia itp..
Jest bardzo dobrze, od ok. miesiąca bardzo często się uśmiecham, czuję dużo beztroski i radości. Mogę uznać, że jestem szczęśliwa, tak po prostu. Choć zdarzają się też gorsze momenty, wspomnienia. Zabawne jak niektóre bodźce na nas wpływają. Jeden zapach, spojrzenie, krótka chwila, a przed oczami tyle chwil, wspomnień, sytuacji. No cóż, tak bywa. Jednak staram się tym nie przejmować i żyć po prostu z dnia na dzień, cieszyć się tym co mam, cieszyć się życiem, znajomymi, piękną pogodą.

A teraz zostawiam "parę" zdjęć i lecę spać.

Która z nas najbrzydsza? Trudny wybór..

Ja i Ciurka, jako "fejsbukowe życzenia" urodzinowe


No i zdjęcia z Nocy Muzeów 2014



Krzysiu, Daria, Patka, Ciurka, Asia, Ola, Wojtek i Agata
Bardzo inspirujący napis odkryty na pewnej ścianie, gdzieś w Krakowie

Najśmieszniejsze zdjęcie tamtego dnia. Ja i Jurand oraz Weronika-mistrz drugiego planu



Słitfocia w lustrze Jana Matejki vol.1
W lustrze Jana Matejki vol.2
Dobranoc !

20 maj 2014

2 tygodniowa nieobecność, ups

Oj, nie było mnie tutaj prawie dwa tygodnie, a działo się dużo.. Może dlatego nie miałam czasu ani weny tutaj pisać. Trzeba trochę nadrobić.

W zeszły piątek wybrałam się z kolegą na nocny maraton filmowy do kina. Było fajnie, choć nad ranem byliśmy już nieco senni. Miło było tak pooglądać filmy, pogadać, pośmiać się. Z wyświetlanych filmów najbardziej podobał mi się "Czarny Łabędź", naprawdę bardzo fajny film. Pozostałe filmy to premierowo "Transcendencja" z Johnnym Deppem, "Efekt Motyla" i "Incepcja". Byłam bardzo podekscytowana tym filmem z Johnnym, jednak spodziewałam się chyba czegoś lepszego. No w każdym razie bardzo podobał mi się taki wypad, miła odskocznia od codzienności no i miło spędzony czas.

W szkole jak to w szkole, jakoś leci. A w ten piątek, 16go maja mieliśmy wycieczkę szkolną. Wybraliśmy się do Krakowa na Noc Muzeów. Spędziliśmy w Krakowie późne popołudnie, wieczór i część nocy. Wystawy i eksponaty były ciekawe, dalej nie mogę wyjść z podziwu odnośnie niektórych rzeźb i obrazów. Aż chciałoby się stworzyć kiedyś coś, co będzie wzbudzało u odbiorców podobne emocje. No a poza muzeami oczywiście było dużo śmiechu i zabawy. Na mieście było dużo studentów, bo przecież Juwenalia trwają w najlepsze. Dwójka studentów spięta kajdankami lub trójka poprzebieranych niemców np. za Jezusa było ciekawą atrakcją. Ja oczywiście robiłam dużo zdjęć. Ogólnie wycieczka baaardzo mi się podobała, i sprawiła, że spodobał mi się Kraków nocą. Fakt faktem, było dużo ludzi, bo odbywała się noc muzeów no i juwenalia, ale taka mieszanka dźwięków, zapachów, kolorów, różnorodność wszystkiego mnie zaintrygowała.

W sobotę razem z Digerido tańczyłam nasz zeszłoroczny układ w naszym jaworznickim muzeum, wyszło w porządku. No a cały następny dzień przespałam, choć miałam się uczyć, i tym sposobem dzisiejszej nocy spałam 2 godziny, bo robiłam prezentację na chemię i uczyłam się na kartkówkę z chemii. Fenomenem jest to, że nie zaspałam na lekcje i funkcjonowałam prawie jak zwykle. Zabawnie było jak okazało się, że niepotrzebnie robiłam tą prezentacje do późna, bo miałam ją przygotować na za dwa tygodnie. Wypiłam kawę i tak jakoś przeżyłam ten dzień. Kartkówkę napisałam dobrze, dostałam 4 z polskiego z opowiadania. Wszystko w porządku

No a jutro po szkole idę z Patką kupić Ciurce prezent urodzinowy bo w sobotę zaprosiła nas na pizzę, a po południu Adam czyli 'kolega z kina' będzie mi tłumaczył matmę. Wytłumaczy mi ktoś, jakim trzeba być mistrzem, żeby łatwy sprawdzian napisać na 0 PUNKTÓW? Pociesza mnie fakt, że cała klasa dostała 1ki i 2ki, jednak w czwartek idę to poprawić i wypadałoby się tego nauczyć. A, że kolega to urodzony matematyk, więc będzie musiał się ze mną jutro użerać i tłumaczyć mi matmę, hehe.

A teraz idę spać, bo muszę odespać dzisiejszą zarwaną nockę, dobranoc !

Zdjęcia z Krakowa wstawię jutro, bo teraz już padam ze zmęczenia :)

6 maj 2014

Po majówce.. prawie

Witam !
Majówka jako tako już minęła, jednak i tak do środy mamy wolne, bo są matury. Z tego co słyszałam od kolegi, j.polski nie był aż tak trudny. Byłam dziś na rolkach z Karoliną, i ogólnie dzień był bardzo pozytywny i w ogóle.
Majówka też na tak. W piątek pojechaliśmy do Ogrodzieńca na zamek, tam zjadłyśmy lody, trochę połaziliśmy, kupiłyśmy sobie wszystkie w 3kę (ja, Ciurka i Patka) kolczyki do drugiej dziurki w uchu. Ciurka ma kluczyk, Patka pistolet a ja słoneczko. Potem dotarliśmy do naszego "domu w głębi lasu". Nie będę pisać wszystkiego ze szczegółami, ogólnie bardzo fajnie. Grałyśmy w UNO, jadłyśmy kiełbaski, chodziłyśmy na spacery, opowiadałyśmy sobie różne historie, ja robiłam zdjęcia, grzałyśmy się przy ognisku, myślałam o życiu, a przede wszystkim, odpoczęłam trochę od zgiełku miasta, miałam czas, żeby po prostu poleżeć i odpocząć, pomyśleć, w ciszy i spokoju. No a w sobotę po całym dniu spędzonym tam, w sumie głównie na spaniu bo byłyśmy zmęczone wróciliśmy do Karoliny, i u niej nocowałyśmy. Byliśmy zmuszeni do powrotu bo były tylko 3 stopnie, i w nocy w tej drewniano-metalowej chatce byłoby bardzo zimno. U Karoliny grałyśmy w UNO, Cluedo, Monopoly. Ogólnie spędziłyśmy bardzo miło wieczór, ja jak zwykle rozśmieszałam towarzystwo. Potem oglądałyśmy film "Demony". Był nawet spoko, choć niekoniecznie dobry jako horror. Mi się podobał ze względu na tematykę egzorcyzmów, która mnie ciekawi po prostu. Po filmie Patka i Ciurka już zasnęły bo były zmęczone, w sumie się nie dziwię, jednak ja jeszcze około godzinę nie spałam, bo pisałam z kimś na facebooku. A w niedzielę razem z rodzicami Ciurki pojechałyśmy do parku ze zwierzętami. Pospacerowałyśmy, pośmiałyśmy się, i dowiedziałyśmy się, że wybudowano tam skatepark, taki dość porządny, duży. Następnym razem bierzemy rolki, ochraniacze i śmigamy. Jeżdżę na rolkach dobrze, umiem nawet przeskoczyć nad studzienką kanalizacyjną itp. ale pewnie i tak zaliczę glebe tysiąc razy. No a teraz lecę spać bo jutro jadę z Karoliną się przejechać do Katowic.

Dawno się nie czułam taka beztroska i wyluzowana, w nic się nie angażuję za bardzo, wszystko jakoś leci samo z siebie, żyję z dnia na dzień i jest świetnie. Fajnie jakby plany na weekend wypaliły, nawet bardzo fajnie. Dobranoc ! :3